6 Festiwal Polskich Sztuk Współczesnych R@Port Drukuj

...a ot, co z nas pozostało.

 

Owego pamiętnego wieczoru, przed laty, w naelektryzowanej przestrzeni krakowskiej sceny, wybuchły słowa Poety, będące bezkompromisowym oskarżeniem własnego narodu o grzech hipokryzji. Także o grzech rezygnacji z realizowania swojego powołania, swej „misji”, co w konsekwencji prowadzi do utraty narodowej tożsamości:

      …lalki, szopka, podłe maski,

      farbowany fałsz, obrazki;

      niegdyś, gdzieś tam, tęgie pyski

      i do szabli, i do miski;

      kiedyś, gdzieś tam, tęgie dusze,

      półwariackie animusze:

      kogoś zbawiać, kogoś siekać;

      dzisiaj nie ma na co czekać.

Po stu dziesięciu latach od owego pamiętnego wieczoru polski dramat, a przede wszystkim polski teatr, znów podejmują próbę „szargania świętości”, rozgrzebywania narodowych traum, zadając najbardziej podstawowe pytania: kim jesteśmy, my, Polacy, kim jesteśmy jako członkowie narodowej wspólnoty. Także jako członkowie wspólnoty europejskiej i ludzkiej na koniec. Skąd przychodzimy: z jakich przewag i klęsk, uczynków i niedokonań, jakie stawiamy sobie cele, oraz w jaki sposób i jakimi środkami chcemy je realizować. Jakie trupy chowamy w swoich szafach i jakie sprawki usiłujemy wsunąć pod dywany. My, syci i zadowoleni beneficjenci niedokonanej rewolucji.

Współczesny polski dramat i teatr nie mają dla nas litości, wykrzywiając nasze poczciwe, a chwalebne „misjonarskie” gesty w formy groteskowej donkiszoterii. Szydząc z naszych imponderabiliów, bowiem poddane próbie w tyglu dialektyki nie potwierdzają swej autentyczności-falsyfikują jeno prawdę. Polski współczesny dramat i teatr nie mają litości dla naszego gustu, poczucia smaku i poczucia miary. Gestem zrewoltowanego parweniusza wysyłają do diabła cały nasz estetyczny komfort. Z imponującą siłą ekspresji „zamachują się” na ledwo trzymające się kupy normy języka, łamiąc go w gramatyczno – stylistyczno – frazeologicznych wygibasach urozmaiconych na dodatek wybujałymi wulgaryzmami. Kładą na swe artystyczne sumienia grzech obrazoburstwa, z pasją ikonoklastów demolując święte ikony: narodowej mitologii, kultury, religii…

We współczesnym polskim dramacie i teatrze żywioł anarchii spotyka się paradoksalnie z surowym moralizatorstwem, łącząc się w strategii walki ze wspólnym wrogiem: świętym spokojem. Nie ma w nich ani bojaźni Boga, ani duchów, ni ludzi. Boją się one tylko naszej, widzów ich wiwisekcyjnych seansów, obojętności.

W repertuarze tegorocznej edycji „R@Portu” chcemy w części konkursowej pokazać taki właśnie dramat i taki teatr (mając nadzieję na nieobojętne ich przyjęcie), skontrapunktowany w części towarzyszącej „relikwiami” sztuki dramatycznej z nieodległej przeszłości - tzw. klasyka współczesności - wystawionymi przez naszych ziomków w teatrach polskich „bliskiej zagranicy”. Zaś klamrą całego R@Portowego przedsięwzięcia, jego widomym znakiem, chcemy uczynić plakat zaprojektowany przez Leszka Sobockiego, wybitnego malarza, współzałożyciela słynnej grupy „Wprost”, a także, co jest może nieprzypadkowym przypadkiem, potomka słynnego kanclerza wielkiego koronnego Tomasza Sobockiego herbu Doliwa.

Bogdan Ciosek

Dyrektor Programowy

VI FPDW „R@Port”