TURANDOT Drukuj

Spektakl powstał w kooprodukcji neTTheatre ( Lublin) i Grupy Coincidentia (Białystok)

Scenariusz i reżyseria: Paweł Passini
Wizualizacje: Maria Porzyc
Muzyka: Paweł Passini

Realizacja światła: Marcin Kabat Kowalczuk

Premiera: 16 października 2009

Współpraca scenograficzna: Michalina Kostecka
Konsultacja języka migowego: Magdalena Urbańska


Obsada: Dagmara Sowa, Katarzyna Tadeusz, Iga Załęczna, Paweł Chomczyk, Mariusz Laskowski

Ostatnia, niedokończona opera Giaccomo Pucciniego to historia chińskiej księżniczki Turandot zadającej zagadki i uśmiercającej zalotników, którzy nie potrafią ich rozwiązać. Pod postacią ekscentrycznego księcia Kalafa do jej królestwa trafia w sztuce Passiniego sam Puccini. Okrzyknięty w Nowym Jorku najsławniejszym człowiekiem na świecie, właściciel 17 samochodów i kilkuset milionów dolarów już wie, że umiera na raka krtani. Przez lata wlecze za sobą wizję służącej Dorii Manfredi, która otruła się w konsekwencji posądzenia o romans z Maestrem. Najpierw głodowała, a następnie wypiła truciznę, by po trzech dniach konwulsji zamienić się w materię bardziej subtelną. Jej ciało poddane sekcji zdołało jeszcze poświadczyć, że Doria była dziewicą. Od tej pory prostytutki, gejsze i niewolnice z nieznośnie wzruszającym śpiewem na ustach skwapliwie uśmiercają się w operach Mistrza. Dlatego oprócz zimnej księżniczki Turandot na scenie pojawia się niewolnica Liu, oczywiście po to, żeby odebrać sobie życie. I oczywiście zaśpiewać. Na jej przedśmiertnej arii Puccini zatrzymuje się. Już nigdy nic więcej nie napisze. Obudzi się w Chinach, gdzie nie słychać jego muzyki, a językiem urzędowym jest język migowy. W królestwie Turandot okrucieństwo i czas liczy się inaczej. W krzyku torturowanych księżniczka i Puccini szukają formuły miłosnego akordu.

Prawda, że z tragedii zwielokrotnionych Passini utkał swój spektakl! Wymieszał wątki z opery z biograficznymi, ale w całość połączoną w sposób nieciągły i magiczny. Bo oto w Chinach czasów Turandot pojawia się niby sam Puccini. Ale też te Chiny nie są z czasów Turandot, bo zarazem na wideo oglądamy sceny z defilad w Chinach najwyraźniej współczesnych. Wątki się mieszają, niemniej całość jest dobrze skrojona dramaturgicznie. Bo najwyraźniej Passiniemu chodzi o coś innego: o eskalację wrażeń, a przede wszystkim - o napięcie napięcia. Stąd też użycie tak wielu możliwych środków scenicznych. Każdy z wątków reżyser dozbraja scenograficznie i aktorsko, aby nie tyle opowiedzieć historię, co poruszyć widza (…) jak bardzo wszystko się tu splata i nawarstwia, niech też świadczy fenomenalna scena "z warzywami".

Grzegorz Józefczuk 
 „Gazeta Wborcza Lublin”

Czas trwania: 70 minut bez przerwy

 

JavaScript is disabled!
To display this content, you need a JavaScript capable browser.


Zdjęcia:

 






Autor zdjęć: Michał Jadczak