ZYTA RUDZKA - "PĘKNIĘTA, OBWIĄZANA NITKĄ" Drukuj

Zyta Rudzka

 


 

OSOBY:

BURBONICA

SZEWC jej ojciec

KAPISZON jej mąż

MIGI jej mimikra

KOFEINA jej matrioszka

ZAPATRZENIEC



MEMORIAS polifonia, decyzję przypisania tekstu do postaci pozostawiam reżyserowi


1

MEMORIAS

Lot tej kuli

od początku doskonały

najpierw przez chłopca

potem w szybę

do sklepu

w syfon

krew

ze mnie krew

krew po twarzy

nie widziałam

jak tego małego

na drzwiach przez miasto

krew

krzyczałam

zdzielili

darłam się

jeszcze raz

w mordę

w mordę

we mnie krew

krew po twarzy

proszę

bardzo proszę dotknąć

ponad prawym okiem

kuliste zgrubienie

doskonale zachowany nabój

może ktoś z państwa

bardzo proszę

można palec przyłożyć

kula

przysięgam

to od niej

Janek Wiśniewski padł

2

BURBONICA

Ulga

SZEWC

Ulga

KAPISZON

Jaka ulga

SZEWC

Teraz mogę umrzeć

BURBONICA

Zaraz umrzeć. Drzemka wystarczy, w nocy chodzisz, w dzień chodzisz.

SZEWC

Dziesięć lat. Noc w noc. Od parapetu do parapetu.

BURBONICA

List przyszedł, sen przyjdzie

KAPISZON

No i mamy happy end.

SZEWC

Co znowu?

BURBONICA

Szczęśliwe zakończenie, tato, happy end.

SZEWC

Przecież wiem.

Jeszcze coś pamiętam z francuskiego

BURBONICA

Ulga

KAPISZON

Masz coś na gorąco?

BURBONICA

Nie jadłeś obiadu?

KAPISZON

Taki happy end, aż się jeść chce

BURBONICA

Gdybym wiedziała, że zaraz przyjdziesz.

KAPISZON

Ślubne filiżanki…

BURBONICA

Pamiętasz… Nie jak facet…

SZEWC

Od herbaty schną piersi

KAPISZON

W pięty idzie, a głodu nie zabije

BURBONICA

Gdybyś się zapowiedział.

SZEWC

Dałaby mi na kino.

KAPISZON

Ale, że się odezwał…

BURBONICA

Ważne, że jest. Jest…

KAPISZON

No już dobrze, dobrze. Nie będziemy płakać.

BURBONICA

Nie będziemy.

KAPISZON

Co u ciebie?

BURBONICA

Mam wszystko. Wrzody. Nadciśnienie.

KAPISZON

A ja szumy w uszach. Wysypka na kostkach.

A na froncie jak ręką odjął.

Wyobrażasz sobie? Świst, pisk, a ja zdjęcie za zdjęciem.

BURBONICA

Nasz fotograf na wojnie był, słyszy ojciec.

SZEWC

No i jak? Dużo koni padło?

BURBONICA

Opowiedz… chociaż trochę… Nie daj się prosić.

KAPISZON

Przez moje ciało przeszedł front każdej współczesnej wojny.

No czego się śmiejecie? Z czego?

BURBONICA

Bo tak to… jak komendę

SZEWC

Obraził się.

BURBONICA

No co ty, Kapiszon. Kapiszon.

KAPISZON

Tak łatwo się nie obrażam.

Szczególnie na teścia.

No jak? Forma bojowa? Jakaś dama na horyzoncie?

SZEWC

Takie miłości jak kawa bez kofeiny.

KAPISZON

Ważne, że marzenia jeszcze są. Są?

SZEWC

A są.

KAPISZON

No to o czym marzy nasz senior rodu?

SZEWC

Przed śmiercią popaćkać Murzynkę.

BURBONICA

Papa lubi teraz udawać degenerata.

KAPISZON

Degenerat w stanie spoczynku.

A ja zbieram kamizelki kuloodporne. Już dwanaście.

Dla niego.

BURBONICA

Po co mu te kuloodporne?

KAPISZON

Po co? Prezent od ojca.

BURBONICA

I już go chcesz na wojnę. Ledwo się odnalazł, już na wojnę.

SZEWC

Jeszcze się nie odnalazł. Dopiero list przysłał.

KAPISZON

Lubił żołnierzyki.

BURBONICA

Jak ten list przyszedł …nie mogłam otworzyć…Dopiero po godzinie.

KAPISZON

Dobrze rżnie partyzanta

SZEWC

Mój wnuk, moja krew

KAPISZON

Partyzant nie w ciemię.

BURBONICA

Ulga… prawda… taka ulga. Nie można było… Tego czekania.

KAPISZON

Ulga.

SZEWC

Ulga.

KAPISZON

Życie po bólu.

BURBONICA

Ładnie powiedziałeś. Po bólu… Myślałam… już nic z nas nie pamiętam….

Ale jak tylko wszedłeś… Wszystko…

KAPISZON

Ciekawy jestem, jak on wygląda?

Te programy do postarzania… podobno do niczego.

BURBONICA

List przysłał, to i zdjęć się doczekamy.

KAPISZON

Oby wcześniej niż za dziesięć latek

BURBONICA

Ojciec nie chce spać?

SZEWC

A co mam w dzień? Bo ten twój chce być z tobą szczęśliwy jak barani ogon.

BURBONICA

Sam widzisz.

KAPISZON

To co, zrobisz coś?

BURBONICA

Nie potrafię ugościć.

KAPISZON

Zadzwonię po pizzę.

3

ZAPATRZENIEC

Czy ja wiem… Takie sobie.

SZEWC

Jak mówię ładne, to ładne

ZAPATRZENIEC

Zwykłe

SZEWC

Porządne, za kostkę

ZAPATRZENIEC

Za kostkę.

SZEWC

Szyte, sznurowane.

ZAPATRZENIEC

Być może

SZEWC

Na pewno. Nie klejone. Widać. Skóra. Na fest zelowane.

ZAPATRZENIEC

Ciężkie

SZEWC

Dobre buty muszą być ciężkie.

ZAPATRZENIEC

Dużo chodzę.

SZEWC

To ja dużo chodzę, a pan mnie śledzi

ZAPATRZENIEC

Niech i tak

SZEWC

Jak pan przestanie za mną łazić, to pan odpocznie.

I po co?

Nic nie niszczę. Nie sikam.

Nie biorę. Zaglądam i idę dalej.

ZAPATRZENIEC

Ale dlaczego tak?

SZEWC

Jeszcze nie było takiej wystawki, żeby mi podpasowała.

ZAPATRZENIEC

Domyślam się

SZEWC

Pan o mnie myśli, a więc jest gorzej niż ja myślę.

ZAPATRZENIEC

Ciekawość badacza.

Pan mi może dużo powiedzieć.

SZEWC

Nie wiem, czy chcę.

ZAPATRZENIEC

Proszę się nie bać.

SZEWC

Strachu pan nie widział.

ZAPATRZENIEC

Codziennie wyrusza pan inną trasą. A jednak da się wyczuć pewną logikę

Może się mylę, ale wybór śmietników nie jest chyba przypadkowy.

Ale może brakuje mi sprawności interpretacyjnej.

SZEWC

Pan ma rozwiązane sznurowadła

ZAPATRZENIEC

Faktycznie… Zawsze tak.

SZEWC

Jak moja córka. Na rencie, a ciągle się śpieszy

ZAPATRZENIEC

Pan też biega. Nie chodzi, a biega.

SZEWC

Niech pan najpierw zawiąże. Pogadamy.

ZAPATRZENIEC

Już

SZEWC

Lepiej?

ZAPATRZENIEC

Lepiej

SZEWC

Skąd pan wie? Nawet kroku pan nie zrobił. Niech… Trzeba poruszać.

Teraz kostką. O tak. Lepiej?

ZAPATRZENIEC

Lepiej. Robię rejestr rzeczy.

SZEWC

Oczu pan nie ma. Niech pan spisuje. Liszaje nie książki. Abażur ze sznurka.

A po wigilii ości nie znajdziesz. Same puszki po tuńczykach.

ZAPATRZENIEC

Prowadzę enumerację. Również tego, czego pan nie znajduje, a chciałby.

SZEWC

Naród tęskni za wsią. Obierki przez okno.

Wszystko leży. Chleb nasz powszedni.

ZAPATRZENIEC

Resztki to obecność.

SZEWC

Śmiecie i tyle.

ZAPATRZENIEC

Ale obecność.

SZEWC

Trzeba zakopać.

ZAPATRZENIEC

Lepiej w tryby recyklingowej maszynerii.

SZEWC

Ja nie jestem postępowy.

I niech pan już za mną nie łazi. Nie jestem śmieciarzem.

ZAPATRZENIEC

Zagląda pan za kontenery.

SZEWC

Najgorsze są śmieci, których pogotowie nie bierze. Straż bez rękawiczek nie tyka. Wie pan, o czym…

ZAPATRZENIEC

Jasno powiedziane.

SZEWC

Suka. Sfilcowana sierść.

Rozciągnięte sutki. Mleczne. Karmiące.

Niepodobna, by należały do zagłodzonej.

I co: Do piachu czy kontener?

Kontener.

Ale po co chodzić, jak już go nie ma w żadnym śmietniku.

Zgadza się… Czy nie?

ZAPATRZENIEC

To wykracza poza pochopną interpretację.

SZEWC

List od niego przyszedł… najpierw w fotelu cały dzień… potem rzygała, śmiała się. Na siłę. Wszystko na siłę.

Udaje.

ZAPATRZENIEC

Wykracza. Nadal wykracza.

SZEWC

Myślałem, że pan będzie to wiedział.

ZAPATRZENIEC

Poczekajmy.

4

BURBONICA

Śpisz? Mamo, śpiesz? Śpisz.

KOFEINA

Nie

BURBONICA

Śpisz

KOFEINA

Widziałaś, żeby na stojąco.

Upiekłam ciasta, umyłam podłogę.

Jutro.

BURBONICA

Co będzie?

KOFEINA

Twoje urodziny.

BURBONICA

Nie o to

KOFEINA

To po co, jak wiesz? Po co, jak wiesz. Będą twoje dwunaste urodziny.

Spakuję się w neseser ojca i wyjadę. Wszystko wiesz, a pytasz. Jak dziecko.

Będziecie mnie szukali, zmęczę się uciekaniem. Wasza miłość… mnie zaszczuje.

Kartkę wyślę, żebyście się odczepili.

BURBONICA

Pocztówka z pomnikiem, ktoś z wyciągniętą ręką

KOFEINA

Jak bezdomne psy: raz pogłaszczesz, nie odstąpią. Trzeba rzucić kamieniem.

BURBONICA

Przecież się odczepiliśmy….

KOFEINA

Wolałabym trzykroć z tarczą w bój ruszyć, niźli raz urodzić.

BURBONICA

Do kogo ty…

KOFEINA

Do nikogo.

BURBONICA

Do niego.

KOFEINA

Nikogo.

BURBONICA

Mnie za nikogo. Musiał być...

KOFEINA

Odeszłam do siebie. Sukienka bombka, czółenka, a jak saga rodzin, to dzieje rodzin bezdzietnych.

BURBONICA

Sztuczny śmiech.

Ja. Miałaś dziecko…. Ja

KOFEINA

Uważaj na siebie.

BURBONICA

Tak wtedy powiedziałaś. Skąd wiedziałaś, że jestem w ciąży?

KOFEINA

Nawet mi nie mów.

Kiedy urodzisz, wstąpisz do klasztoru.

Natchniona.

BURBONICA

Powiedziałaś: uważaj na siebie. Tak się mówi, kiedy…

KOFEINA

Z kim?

BURBONICA

Lubi gryźć landrynki…ołówki…wysysa śliwki przez lejek wydrążony paznokciem.

KOFEINA

Dziecko, dziecko nie uwolni cię od siebie samej.

BURBONICA

Straszysz.

KOFEINA

Tylko się spowiadam.

BURBONICA

Mam syna. Dziecko. Stare dziecko. Skończył dwadzieścia lat.

Rozlepiałaś plakaty. Pamiętasz.

KOFEINA

Wstałam przed siódmą, ułożyłam włosy.

On już tu nie mieszka.

BURBONICA

Ten jego płaszcz w folii. Na śmietnik trzeba.

KOFEINA

Zostaw, to tylko płaszcz, on się wyprowadził.

Co ci się stało? Tu… nad okiem…

BURBONICA

Nic.

KOFEINA

Wyszedł z domu i nie wrócił.

Już nie wychodzę, ale w torebce ciągle mam te ulotki.

BURBONICA

Wygląda, jakby nas podglądał.

5

KAPISZON

Czapka z napisem Chicago Bulls. Ostatni raz miał tą swoją czapkę. Czerwona, biały daszek.

BURBONICA

Brudny.

KAPISZON

Dziwnie ją nosił, z tyłu głowy. Cały czas poprawiał. A mnie to do szału. Że nie wiem! Do szału.

BURBONICA

Taka moda.

Żona?

KAPISZON

Nie mamy rozwodu, to jak żona.

BURBONICA

A chcesz?

KAPISZON

Wiesz, jak nie lubię ślubów

BURBONICA

Lubisz, lubisz…

Po prostu w kościele jelita ci przyśpieszają

Młodsza?

KAPISZON

Tylko trochę.

BURBONICA

Ile?

KAPISZON

Trochę

BURBONICA

Dwa, trzy…

KAPISZON

Dwanaście

BURBONICA

Ładnie

KAPISZON

Co ja poradzę, że mi się młode podobają?

BURBONICA

Dzieci?

KAPISZON

Jedno… dziewczynka.

BURBONICA

Ładnie

KAPISZON

Ładna

Dobrze, że córka, bo jak chłopak, to by mi się z nim za bardzo

rozumiesz

BURBONICA

Rozumiem

KAPISZON

A ty?

BURBONICA

Czekałam. Myślałam, że już nie czekam. Zawsze się czeka.

Tata nie idzie dziś nigdzie?

SZEWC

Tyle lat… wszystko przyschło… a teraz się paprze.

KAPISZON

Dał wycisk, dziesięć lat i liścik przysyła. Niech no tylko… Jak ja go… Dziesięć lat w okopach. Zdzielę… po mordzie. Wiem, jak będzie. Najpierw się pobijemy. Przez łeb. Do pierwszej krwi.

SZEWC

Człowiek się wściekał grubas niezdara. Wszystko z rąk leci

KAPISZON

Krzyk, płacz i wódeczka. Krzyk, płacz i wódeczka.

SZEWC

Podaj dziadek. Schyl się dziadek. A jak wsiąkł, człowiek nie ma co z rękami.

KAPISZON

Nawet z wojny się wraca. I wtedy się zaczyna. Szukam, węszę, szukam. Niebo, ziemia.

SZEWC

Świata się nie da przeczesać

6

MIGI

Klatka dingo

Bachor wyje

Ale dingo już nie wyje

Papuga nie lata

Trąba słonia zatkana

A niech się złażą

aż im nogi z tyłka

Niech cały ogród obejdą

mówię: małpy chore

Pryszczyca u osła

lepiej nie podchodzić

kiwają łbami jakby pojęli

pojęli

nic

nic nie pojmują

tylko czerwone tyłki widzą

kolce, kły

misia łapę

ale co ja mam im tłumaczyć

ja jestem tylko informacją zoologiczną

Naród gastronomicznych morderców

Ledwo stworzenie zobaczy już karmi

Do małp, to jak

Prosto, w prawo, i dalej

prosto do końca

A niech się złażą, aż im nogi z tyłka

Niech cały ogród obejdą

nigdy nie mówię, jak gdzie dojść

nigdy

jeszcze się nie zdarzyło

przenigdy

Tak nakręcę, zakręcę

spocą się

zziajają

a do małp nie dojdą

Jak ja ten naród przy kasach

zobaczę

z tymi chipsami w łapach

tak mnie trzęsie

telepie

Już rączki grzebią w kieszonkach

torebeczkach

reklamóweczkach

odwijają

szeleszczą

rozcinają

kanapeczka

jabłko

orzeszek

strzyka

tak coś wstępuje

tak się zmieniam

dezinformacja zoologiczna

Proszę prosto, w prawo,

i po kole, i po kole

7

SZEWC

Śnił mi się wnuk

Na wojnę szedł

W okopach spał

Rozmaryn jadł

chwat

Nie bał się

Inne dzieciary płakały

jak o Utopku gadałem

Inne w ryk, a on nie

Na wieś pojechał

tylko o Utopku mu mów

O Utopku opowiedz

gadaj mu

tanio było od łóżka

sady rodziły

jak baby przed wojną

Mleko ciepłe od wymion

A ten się pluskał

w rowach brudnych siedział

Utopkiem postraszę

Stopek z dusz topielców

poronionych płodów rowy pełne

na kopycie trzewiki diabelskie

tam się Utopek pożywia

Na wodzie plamy tłuste

Czerwone przykopy, rowy

A ten się chichra

Nie ma Utopka

nie ma

w wodę łeb zanurza

BURBONICA

Ojciec mówi do siebie?

SZEWC

Przecież nie do ciebie.

8

KOFEINA

Wyprostuj się. Teraz dobrze. Opowiedz o wykładowcach. Lepiej się w nich podkochiwać, prawda. Wiedza sama wchodzi do głowy.

BURBONICA

Pracowałam w supersamie. Mogłam ci coś odłożyć.

KOFEINA

A romanistyka?

BURBONICA

Wystarczą mi Burboni.

KOFEINA

Bunt.

BURBONICA

Pieprzyć gramatykę francuską. Merde. Merde. Voila, mój bunt.

KOFEINA

Szkoda, że głupi. I tracisz tylu wykładowców.

BURBONICA

Na mięsnym... Raz wydawało mi się… przyszłaś, stanęłaś w kolejce…

Ale zaraz zrezygnowałaś. Spociły mi się ręce

KOFEINA

Nie nadaję się. Nie jestem cierpliwokopytna. Nie mam zapasów.

Robotnicy strajkują, wyjdą na ulicę. Komuna upadnie. I dobrze.

Ojciec zdrowy?

BURBONICA

Kiedy był w stoczni, ani razu do niego nie przyszłaś.

KOFEINA

Zapniesz?

Kiedy się mieszka samej, nie powinno się kupować takich sukienek.

BURBONICA

Nie odcięłaś metki. Nowa.

KOFEINA

Dobrze mi w niej, prawda? Dobrze, że czarna. Twój ojciec nie lubi czarnego.

Mówi, że na pogrzeb.

BURBONICA

Wziął gitarę na strajk.

KOFEINA

Taka jakaś wyższa się w niej wydaję, co? Włosy... ciągle mi się kręcą. Jak u dziewczynki. Może się wreszcie trafi jakiś pogrzeb. Sąsiad choruje i choruje.

BURBONICA

Powinnam coś ci przynieść.

KOFEINA

Co jest w tym ścierwie? Powiedz.

BURBONICA

Mały list przysłał. Ojciec się tak cieszy… Nawet nie ciągnie go tak do oddawania krwi.

KOFEINA

Jak nie zjem kotleta…nie mam sił.. jakbym nie żyła.

BURBONICA

Nikt nie przyszedł… nie przeprosił… za ten nabój…

KOFEINA

Schabowy bez kości, karkówka, najlepiej karkówka.

9

KAPISZON

Nie wstydzisz się tak stać? W ZOO, na widoku? Historie o Janku Wiśniewskim. Wstyd.

BURBONICA

Widziałeś?

KAPISZON

Myślałem, że się spalę. Najpierw ten, co czyści dywaniki

rewelacyjnym płynem z Ameryki. A obok ty.

Za ile można cię dotknąć?

Za ile, się pytam?

BURBONICA

Przestań

KAPISZON

Przypomnij mi: za ile?

BURBONICA

Na skrzynce wszystkich widzę

Odsuń się.

KAPISZON

Nie rób mi wstydu. Poszedłem z córką goryle zobaczyć.

Nie dość, że z pięć godzin w kółko się kręciłem. Ta ich informacja zoologiczna… Koszmar. Ta kobieta nawet nie wie, jak wygląda zebra.

A potem jeszcze ty i ten wierszyk. Janek Wiśniewski… Bohaterka.

BURBONICA

Idź, idź stąd.

Masz do kogo.

KAPISZON

Co ci?

BURBONICA

Nic.

KAPISZON

Nie masz chusteczki?

BURBONICA

To tylko gangrena Burbonów

KAPISZON

Francuzka się znalazła.

A może Janka Wiśniewska padła?

Nie patrz na mnie.

Piłem i co? Nie wolno? Wolno.

Ja się trzymam, trzymam.

Może znowu rzucą mnie na front.

Masz brudny kołnierzyk

10

BURBONICA

Nie ma

MIGI

Nie ma

BURBONICA

Nawet tu

MIGI

Spokoju

Żrą

BURBONICA

Z toalety bar

MIGI

Z kibla zrobili

zajeżdża

Europa

BURBONICA

Czuć olejem

MIGI

Kebabem

BURBONICA

Chińczyk

MIGI

Zapiekanki

BURBONICA

A co oni tam zapiekają

Bóg raczy

MIGI

Włoch

BURBONICA

Pizza

MIGI

Na wynos

BURBONICA

Na miejscu

MIGI

Frytki karbowane

Łój na paluszkach

BURBONICA

W głowie się kręci

MIGI

Stary olej

BURBONICA

Bym nie tknęła

MIGI

Zwracam

BURBONICA

Napychają się

MIGI

Żrą

BURBONICA

Nie bójmy się tego słowa

MIGI

Żrą

BURBONICA

Na stojąco

MIGI

Ślepia zamknięte

BURBONICA

Karmią gibony.

MIGI

Żują, ledwo kupią bilet, wejdą już coś jedzą, mlaskają.

bachory

BURBONICA

Z orzeszkami

MIGI

Mrówkojady

jedzą fistaszki z grzeczności

Bachory

BURBONICA

Rodzice im kazali

MIGI

A jak

BURBONICA

Karmią

MIGI

Z nudów

BURBONICA

Stworzenie je z grzeczności

MIGI

Bebo mówi, że on by z nimi: Obciąć łeb i na ścianę

BURBONICA

Zbój

MIGI

Nie zbój, mój

BURBONICA

Śniła mi się głowa Marii Antoniny…

Obcięta

MIGI

Fuj

BURBONICA

Uniesiono ją wysoko na widłach. We włosach znaleziono list, z gatunku tych, na których końcu pisze się „po przeczytaniu spalić”…, a które niektórzy chcą uczynić relikwiami.

11

MEMORIAS

O mój rozmarynie rozwijaj się

Rozwijaj

Rozwijaj

Ja lufę Ja ze spalonych wsi Ja z głodujących miast

Tam pod dębem, gdzie w wojence padł. Raz Dwa, trzy

Strzelaj Ja lufę w was Szpada Tak Trach Trach

Ja lufę

Zakwitały pęki białych róż Żołnierz dziewczynie nie skłamie.

Róże Białe róże

Maki Maki z Monte Casino Spalone wsie

Pierwszy września Roku pamiętnego Jedenasty września

Roku pamiętnego Wróć ucałuj jak za dawnych lat

Pęki białych róż Przyszła zimna, opadł róży kwiat.

Biały krzyż nie wie, kto pod nim

Biały krzyż nie wie

Kto pod nim śpi

Polska Na rozkaz

Z honorem brać ślub Prezentuj broń.

Wróg jak szczur. Szczur Czerwona Biel czerwona

Pocałunków moc Dasz mi Dasz Moc

Moc Prezentuj broń

Malowane dzieci nie jedna panienka za wami poleci. Dam ci za to róży najpiękniejszy kwiat

Z polskiej krwi

Czerwone maki z polskiej krwi. Nie szumcie wierzby nam

Lufa Szpada Pęki róż Takiemu to dobrze Takiemu to dobrze

Na wojnie tylko w grobie jest spokojnie

Na wojnie Na wojnie Dadzą mi buciki z ostrogami

Dadzą manierkę z gorzałczyną

Wolność krzyżami mierz

Krzyżami Mokną karabiny

Dadzą konika cisawego

Jak to na wojence ładnie

Ładnie A śmierć pod stopy się miota

Ładnie

Ładnie Do tańca grają granaty

Na żołnierski, na twardy życia los

Chełmy kryje rdza

Przemoczone pod plecakiem osiemnaście lat Polska da rozkaz

Polska

Polska Od śmierci silniejszy gniew

Zamiast rosy, krew Czerwona krew

Czerwona

Czerwona

12

BURBONICA

Co ty taki?

KAPISZON

Prosto z siłowni. Spałaś?

BURBONICA

Nie przychodzisz, myślałam: na wojence

KAPISZON

Za bardzo się tym listem…

Non stop okupacja we łbie.

Z ta siłownią to jest w dechę.

O mój rozmarynie rozwijaj się!

Rozwijaj! Rozwijaj! Ja! Ja lufę! Ja ze spalonych wsi!

BURBONICA

Nie pracujesz już w agencji. Dzwoniłam i nic.

KAPISZON

Nie mam kondycji

BURBONICA

Jakbyś nie pił.

KAPISZON

Są młodsi. Z fotoszopem w mózgach

BURBONICA

Wykąpiesz się.

KAPISZON

Front się zmienił.

Wysyłają mnie do bitych żon, do zabitych psów.

Czy odwrotnie.

BURBONICA

Jakbyś tego psa na krze nie sfotografował… adresu nie miałam.

W agencji nie chcą podać. Żadnej informacji.

Przyniosę ręcznik. Wykąpiesz się.

Myślałam, będziesz nas odwiedzał.

I nagle. Uśmiecha się na cały ekran.

Bohater, co psa sfotografował.

Wypisz, wymaluj: mój ślubny.

Ładnie ci ta psina wyszła

KAPISZON

Wszystko mi ładnie, oprócz tego, co trzeba.

Ile ja już zdjęć psów na krach porobiłem, ale tego odratowali, a te co się potopiły czy zdechły z zimna to się nie „njusują”.

BURBONICA

Lubię twój pot.

Gorzki.

13

SZEWC

Wojna

jak przypływ

znowu wojna

ciągle wojna

kaszy naukładałem

bibuły nadrukowałem

w tapczanie makaron

gazetki córuś

konserwy mielonka

Wojna

Pod brodę

Zatapia

śledzie do słoja

cebula w wannie

14

KOFEINA

Zaraz przyjdą koleżanki. Zaprosiłaś pół klasy.

BURBONICA

Pachnie jabłecznik

KOFEINA

Dwa kilo antonówek. Bałam się, że za suche

BURBONICA

Zostawiłaś skórki.

KOFEINA

Dla królików.

BURBONICA

Mamo, nie mam dwunastu lat. Nie biegam do królików. A za chlewkiem

pociekła mi krew. Siedziałam i płakałam. Grzebałam tam palcem

Mała rzecz, a cieszy. Już dawno nie mam… Nie ma już tych królików.

KOFEINA

Zawsze lubiłaś zajmować się zwierzętami. Czesz się na bok. Tak brzydko.

Guz widać.

BURBONICA

To kulka, mamo. Dotknij. No, nie bój się… No co ty. Dotknij mnie, mamo.

KOFEINA

Biegnij. Króliki czekają

15

BURBONICA

Wiesz, że przez nasze miasto przejeżdżał Burbon Ludwik XVIII.

KAPISZON

Ciągle czytasz te historie.

BURBONICA

Uciekał przed gilotyną. Do Mitawy.

KAPISZON

Mam nadzieję, żeśmy go zdrowo pogonili.

BURBONICA

Gościnność jest cnotą, lecz nie obowiązkiem.

KAPISZON

Żabojady, to pewnie wymyślili.

BURBONICA

Chcieli go otruć.

KAPISZON

Gilotyny nie stoją na placach, ale wcale nie jest bezpieczniej.

BURBONICA

Dworski kucharz złamał obojczyk.

Wykorzystali to.

Nadziali marchewki trucizną.

Ktoś zobaczył, że jedna z marchewek jest pęknięta, obwiązana nitką.

Musiał je bardzo lubić, skoro wybrali marchewki.

KAPISZON

Żabojad zielony! Jego nać!

BURBONICA

Pamiętasz, jak stał w łóżeczku

I krzyczał:

Oto JA

potomek w prostej linii

Ludwika XVIII

JA

Ludwik Stanisław

Ksawery de Bourbon

króla Francji

miał tylko dwa latka

hrabia Prowansji

książę Andegawenii

d' Alençon

Brunoy

hrabia Maine

Perche Senonches

Nawarry

król Francji

Ale ubaw

Pamiętasz?

KAPISZON

Bzdury.

BURBONICA

Kiedy to prawda.

Śmiałeś się.

KAPISZON

Akurat.

BURBONICA

Jak możesz tego nie pamiętać?

To był jego pokazowy wierszyk

KAPISZON

I co z tym ojcem?

BURBONICA

Dostał pracę.

Jako Mikołaj.

KAPISZON

Jaki znowu?

BURBONICA

Jaki? Święty. Znasz innego?

KAPISZON

Chyba nie.

BURBONICA

Tyle zamówień.

KAPISZON

Przecież jest lato

BURBONICA

Niektóre dzieci nie mogą się doczekać. Herbaty?

KAPISZON

Nie piję.

BURBONICA

Tylko trochę.

KAPISZON

Nie umiem trochę. Ostatnim razem. Po tej twojej herbatce. Jak tylko wyszedłem od razu musiałem litr wina.

BURBONICA

Nie chciałam tego. Ojciec nie lubi, więc w filiżankach.

Po prostu posiedźmy

KAPISZON

Pójdę już

16

SZEWC

Wow! Wow! Wow! Hej! Hej! Hej!

Zza gór zza rzek Mikołaj do was zaszedł!

Wow! Wow! Wow! Hej! Hej! Hej!

Grzeczne byłyście?

W ciepłej wodzie myju myju nie było?

Zimna woda zdrowia doda.

Jak mi słodko, szarlotko

Jak w brzusiu milusiu, po pączusiu?

Śnisz mi się od wtorku, faworku

wuzetko

kokietko

Ale w tym domu smaczków bez liku, pierniku

jedwabna chusteczka

babeczka

fiku miku

keksiku

Korci czekoladowy torcik?

Eklerki waszej spanielki

Nie jestem na cukrowym odwyku, mój gruby pierniku

Wow! Wow! Wow!

Hej! Hej! Hej!

Wasz osobisty Mikołaj w promocyjnej cenie!

Malinowe lody dla serc ochłody.

Wow! Wow! Wow!

Hej! Hej! Hej!

17

MIGI

Moja robi kurczaka w migdałach

Z radia się nauczyła

Często robi

Ale bez migdałów

Jak się człowiek naje, szybciej ryczy, zamiast walczyć

Bebo tak mówi

BURBONICA

Pani chce mieć z Bebo bobo?

MIGI

Śliczny różowy love produkt z fałdami wszędzie

BURBONICA

Gdzie trzeba

MIGI

Ale tylko, jak wpadnę

Och miśka daj mi pyska

Mała Migi zdejmij figi

BURBONICA

O, widzi pani? Ledwo bilet kupi, i już biegnie karmić.

MIGI

Na odstrzał z nimi. To robota dla Bo.

Zawsze po dziesięciu z kałacha boli go żołądek

BURBONICA

Lufą od siebie, niech pani mu powie, lufą od siebie.

MIGI

W pani łeb, za przeproszeniem, się postrzelił.

BURBONICA

Zabijanie jest złe

MIGI

Złe jak rajcuje, ale Bo nie rajcuje

To nie moje hobby, dziecinko, niedzielne walenie w jelenia.

BURBONICA

Zwierząt nie tyka. Bo jak…

MIGI

No co, Bo? Przysięgam: Nigdy

BURBONICA

Nie dokarmia

MIGI

Z takim nigdy

BURBONICA

Rzucają

MIGI

Dobrze, że mam Bo. Kocham go, jak morze wiatr.

Kocham, jak słońce Majorkę, ale jak wpadnę i on mi powie, jak szwagier siostrze, bo w szkole rodzenia kazali im się przedstawić, a ten się przedstawił, że jesteśmy w ciąży i będziemy rodzić na jesieni. Ale wał, nie? My rodzić, my w ciąży. My przemy, my zdychamy. My rodzić, my mieć brzuch aż do okna.

BURBONICA

Dyktatura

MIGI

Miłość jak kwiat, z Bo jak w niebie

normalnie

BURBONICA

Mój syn bardzo lubił ZOO.

Każda niedziela przy małpach.

MIGI

Co robi?

BURBONICA

Zapadł się pod ziemię

MIGI

Górnik

BURBONICA

Postanowił się zmarnować

MIGI

Magazynek kryminalny

BURBONICA

Policja chciała go uznać za zmarłego

MIGI

Oni człowieka podpuszczają tak, że Jezu.

BURBONICA

Codzienne chowanie

Grobu drapanie

nie miał chytrości, wszystkim wierzył

MIGI

Mój sąsiad wącha kapcie zaginionego i mówi, czy żyje.

BURBONICA

To, czego nie ma, nie odchodzi.

Powraca jak refren.

MIGI

Ja nie mogę. Widzi pani tego tatusia… Tak na oko: średnio inteligentna małpa… Już się wychyla… wychyla… do lwa… wychyla… z hot dogiem. Czekam, aż się który za bardzo wychyli. Wreszcie będzie na co popatrzyć.

18

SZEWC

Wczoraj dwie godziny w kominku. Jak mi słodko, szarlotko. Spóźnili się, były korki. Jak w brzusiu milusiu. Dzieciak dostał laptop. Zdzielił mnie nim po głowie. Dobrze, że krew poszła. Dobrze, że padłem jak trup. Zapłacili podwójnie. Jutro blokowisko, siedzę w zsypie, potem dwa kominki na strzeżonym, szafa komandor.

KAPISZON

Jakieś rekreacje na wolnym powietrzu?

KAPISZON

Trochę chodzę po wystawkach.

KAPISZON

Masz fantazję.

SZEWC

Ja? On to miał fantazję.

Pamiętasz: Idę do Ogrodów Tuillerie.

I brał kubeł

KAPISZON

Może, to tam się zaczęło

SZEWC

Co zaczęło?

KAPISZON

Wąchanie

Wstrzykiwanie

SZEWC

Daj spokój

W głowie poukładałem

wszystko gra

KAPISZON

Błaganie

Koksowanie

SZEWC

Jak wspomnę, bezpieczniki wyskakują

Ciemno

KAPISZON

W żyłę

W udo

W stopę

SZEWC

Ona go codziennie do grobu składa

Dzień w dzień

KAPISZON

O dzień za wcześnie.

SZEWC

Nie szło inaczej

KAPISZON

Cud

napisał

SZEWC

Dobrze, by się pokazał. Zdjęcie przysłał. W ciebie, czy w nią podobny

Jak ona sobie raz za dużo… od papierosa pokój poszedł.

Zdjęcia, szmaty… Masz coś?

Nawet to z piwnicy

Bo ja… najgorzej…nie pamiętam… twarzy

Z piwnicy… Ostatnie… Szlag, że takie.

Masz?

KAPISZON

Ja nie robiłem

SZEWC

Robiłeś

KAPISZON

Czasu nie było. Ona po karetkę, a ja go wycierałem.

SZEWC

Podglądałem was.

19

BURBONICA

Ktoś mnie widzi

Widzicie mnie

Nie widzicie

Widzicie
sukienka kloszowa

ciążowa

ciepło

półbuty skórkowe

nogi puchną

ciepło po łydkach

mokro w palcach

półbuty na koturnie

skórkowe

ciepło po nogach

kładą na zapleczu

dziewczyny się schodzą

stała klientka weszła

w rękę cmok

wstyd tak mi

tłusta od kiszki ręka

a czysta jestem

dzień w dzień fartuszek

białe wypustki

na karczku

trzy na zmianę mam

po ważeniu

w ściereczkę wycieram

podwawelską z wagi

rzucili bo się bali że wyjdą

ten syfon

dlatego nie zdążyłam

tłusta od podwawelskiej

klientka całuje bez zbrzydzenia

może pamięta

że jestem czysta

szybka to plus

dwa razy pocałowała

uklękła jak przed

królową

a mi do płaczu

bo jej nie lubiłam

zawsze mówiła

za grubo pani mi kroi

ciepło

ciepło

zdążą

najpierw zbierają

tych z ulicy

KOFEINA

Znowu mówisz do siebie.

BURBONICA

Nie wmawiaj mi.

KOFEINA

To mnie postarza.

Wiesz, że ten personel z opieki wygląda na dużo starszy ode mnie.

Niech tu nie przychodzą.

Kradną.

BURBONICA

Mamo…

KOFEINA

Kradną.

BURBONICA

Pójdę już. Nie wstawaj. Mam klucz.

20

BURBONICA

robotnicy

wychodzą z fabryki

krzyki

chleba wolności

wolności

a ja tu w sklepie

nie wychylam się

brzuch mnie ciągnie

niech mnie nie ciupną

nie dojrzą

akurat wędliny rzucili

chcieli żeby jedli

a oni krzyczeli

nikt nic nie kupował

tylko ta jedna co po kiszkę

i podwawelską

jak ten lekarz nade mną

strach w rękach

wszędzie ma pan strach

w każdym palcu

na wędlinach byłam

przez warzywniak przeszłam

wszystkie ceny na pamięć

żyletki pięć paczek

po pięćset

roczek dwa kasjerka

a po macierzyńskim

może by pani na kasie siadła

wszystkie ceny na pamięć

koperek sto dwadzieścia

szampon pupilek

tysiąc dwieście

bym na kasie siadła

wolę tu kiełbasę

w bibułę zawijać

zmiana się kończyła

Ręczniki ściery

Ściery

mówiłam

ust nie mam

nie

nie mam ust

nie mam

21

ZAPATRZENIEC

Cztery gwoździe, dwa kilo otoczek białkowych po parówkach, dziecinne autko, kompas, smoczek, kłódka, grzebień, puszka po piwie, pilot telewizyjny, ołówek. Enumeracja. Osiem prezerwatyw, z czego trzy nieużywane. Kluczyki od samochodu. Czy to naprawdę żołądek zebry?

MIGI

Naprawdę.

KAPISZON

Dobrze, że w paski. Kontrast jak zajebongo.

ZAPATRZENIEC

Czy może mi pani wyjaśnić, jak to się tu znalazło.

MIGI

Jak? Normalnie: Przez otwór gębowy.

KAPISZON

Mogą państwo się odsunąć. Jeszcze jadę do dwóch psów na wydmach, pobitej żony i cellulit celebrytki.

ZAPATRZENIEC

Spinka do włosów, kilo orzeszków, opakowanie po chipsach, okulary słoneczne, rękawiczka męska, scyzoryk, dziewczęcy trzewik, cztery kilo sznurowadeł, trzy baterie do telefonu, Pałac Kultury, plastikowa miniatura, tyle tego.

MIGI

Nakarmili. Jedna wycieczka.

ZAPATRZENIEC

Szkolna, domyślam się.

MIGI

Wymiana szkół podstawowych.

Niemcy u nas, my u Niemców.

No i efekt.

Bardzo ich zainteresowały nasze zebry.

ZAPATRZENIEC

Przekarmili.

KAPISZON

Słodkie wnuczęta Hitlera.

ZAPATRZENIEC

Musieli jakoś odreagować to poczucie winy.

MIGI

Po wizycie naszej dziatwy w Berlinie padł tapir, mrówkojad i stado hien.

ZAPATRZENIEC

Cóż, melancholia niewiniątek potrafi mieć niekiedy ostry przebieg.

KAPISZON

Gotowe! Ale chyba tylko na ostatnią stronę.

Chyba, że podciągną pod Związek Wypędzonych.

22

KOFEINA

Krztusząc się rozstaniami

ogórkami kiszonymi, pigułkami z krzyżykiem

twarz w umywalce

wianek z rajstop na żyrandolu

sunęłam walczykiem i łzami

pomiędzy sałatką jarzynową

tortem bezowym

pasującym do słodkiego wina

w ciemnej butelce na stole

SZEWC

U mnie w domu wódki nigdy nie będzie.

KOFEINA

Dlatego już u ciebie nie mieszam.

SZEWC

Po co zamówiłaś Mikołaja?

KOFEINA

Bo mam do tego prawo.

SZEWC

Ale dlaczego akurat mnie?

KOFEINA

Bo jesteś najlepszy.

SZEWC

Nigdy tak o mnie nie mówiłaś

KOFEINA

To nie ja mówię, twoja kierowniczka tak powiedziała.

Stara? Młody głos przez telefon.

SZEWC

Coś na mnie gadała?

KOFEINA

Stara?

SZEWC

Młoda, ale brzydka. No dobrze… Stara jak cholera. Co na mnie gadała?

KOFEINA

Kultura osobista z najwyższej półki. Zdolność namierzania priorytetów. Wysokie stężenie hemoglobiny. Efektywne zarządzanie czasem. Zdolność kojarzenia faktów. Coraz gorsza.

SZEWC

Sama mieszkasz?

KOFEINA

Kto ci powiedział?

SZEWC

Chlew widzę.

KOFEINA

Jeszcze trochę kojarzysz.

SZEWC

A ten?

KOFEINA

Kto?

SZEWC

Nie udawaj. Twój ukochany, znienawidzony przez lud pracujący miast i wsi.

Pełen zaangażowania osobistego, dynamizmu i elastyczności w działaniu.

Niskie stężenie hemoglobiny.

KOFEINA

Ustalił sobie inny priorytet.

SZEWC

Ładnie podpisywałaś się

na pocztówkach z wczasów pracowniczych

płakałaś przy każdym songu

w sinej jak twoje łono halce

KOFEINA

Całowałeś po kolanach

SZEWC

Usypiałaś przywalona chłodem talerzyka.

KOFEINA

Pijaczka o krzywych łydkach

Pij, bo pójdziesz na brukiew

Pij, bo ci się przypomni

Przyśni czy zjawą podejdzie

Twoja matka, co dała się wpieprzyć do pieca

Krawcowa która cię kochała jak córkę –

nie doczekała miłości. –

tak się darłam w mokrych od krocza nylonach

A wstyd szedł za mną

nie odstępował

SZEWC

Jak twój pinczer strojony w kaftaniki

po pijaku całowany w mordę

KOFEINA

Nie ma usprawiedliwienia

SZEWC

Ten z karetki chciał się dogrzebać do twojego pulsu

a przy tym powiekami macał twoje łydki

twoje łydki Cathrine Denevue

przycumowane do czarnych pantofli

KOFEINA

Piją mnie w palce

Czarne pantofle

W nich wstąpię do nieba

po podświetlanych schodach

jak w show biznesie

widzisz

powoli, niespiesznie

by nie zakłócać zastanego

23

BURBONICA

Nie wiem, o której wróci.

Wczoraj zemdlał.

Cały fotel we krwi.

KAPISZON

Obiecał mi zeszyt małego

BURBONICA

Nic o tym nie wiem

KAPISZON

Miało być w sekrecie

BURBONICA

I co?

KAPISZON

Dotrzymał słowa. Z tym pożarem to bujda.

BURBONICA

Nie bujda.

KAPISZON

Chciałem ten list.

BURBONICA

Zgubisz i będzie.

KAPISZON

Trzeba do grafologa.

BURBONICA

To pamiątka.

KAPISZON

Zrobię ksero.

BURBONICA

On do mnie napisał.

KAPISZON

Do mnie też.

BURBONICA

Czego ty szukasz? Musisz mieć dowód. Jak to twoje zdjęcie?

KAPISZON

Jakie?

BURBONICA

Nagrodzone. Cztery głowy w worku.

KAPISZON

Nie celuj w to miejsce.

BURBONICA

Cztery głowy i jak dobrze, że z otwartymi oczami. Patrzysz i patrzysz i nie wiesz: Dzieci czy żołnierze? Żydzi? Arabowie? A może dzieci żołnierze. Taki chcesz dowód?

Ale tym razem nikt cię nie nagrodzi. Wiesz już o tym?

KAPISZON

Ty możesz tylko w ZOO siedzieć, na skrzynce występować.

BURBONICA

Te wszystkie twoje śliczne obrazki. Zgwałconych. Spalonych. Powieszonych Owiniętych drutem.

KAPISZON

Zdjęcie tej Chorwatki zrobiło więcej dla pokoju niż wszystkie misje pokojowe.

BURBONICA

Tak, tak

KAPISZON

I sto konferencji

BURBONICA

A jakże

KAPISZON

Blaszane trumny ekspiują od słońca. Jak puchy zgniłego mięsa.

BURBONICA

Jak można robić… kobiecie z jelitami na wierzchu… ona próbuje wsadzić je jeszcze do środka.

KAPISZON

Kiedyś tego nie mówiłaś, ale wtedy płacili mi w dolarach. Nie przeszkadzało.

Zrozum, jesteśmy po tej samej stronie. Ta sama barykada, kapujesz? Chcę, żeby to był jego list. Ja też tego chcę.

BURBONICA

To po co węszysz.

Co, może sama go napisałam?

Nie chcę go pochować.

KAPISZON

A ja chcę?.

BURBONICA

A ja go codziennie.

KAPISZON

Zaczyna się

BURBONICA

Do kostnicy… nie…nie on

KAPISZON

Nie ja mu grób kopałem

BURBONICA

A kto? Wiesz kto? Bo ja nie. No co? Co tak? Powiedz. Taki wojak jesteś.

KAPISZON

Ten, który był przed nim

Ten, który był przed nim

Ten, który się nie urodził

BURBONICA

Jak czytałam list… Ciągle i ciągle od nowa… pomyślałam: to ty go napisałeś

KAPISZON

Ja? Niby po co?

BURBONICA

Kłamstwo robi nam tak dobrze.

Zostań. No co? Zostań.

KAPISZON

Ten list…do ojca wysłałaś, czy do mnie?

BURBONICA

Jak chlasz jesteś milszy.

KAPISZON

Do kogo ten list? Po co go wysłałaś?

Tego chciałaś, żebym znowu chlał? Tego.

BURBONICA

Chodź. No, nie bój się

KAPISZON

Wiesz, co jest między tobą a mną? Wiesz?

Folia.

BURBONICA

Jeszcze tu przyjdziesz.

Przyczołgasz się, ale przyjdziesz.

24

BURBONICA

czasami całe dnie

leżę

moje ciało jest kryptą

chowam się

tam jest nic

tam się chowam

jakby we mnie oddychał

za mnie

Wyrąbuję w sobie miłość

Jak krę siekierą

wykupienie

wykrusza się

zdjęcie żony fotografa

z dwojgiem dzieci

jedno jest niewidoczne

od tej miłości można stracić wiarę

25

KAPISZON

Czy pan zamówił dziadka?

ZAPATRZENIEC

Dziadka?

KAPISZON

Dla dziecka.

Mrozy. Dziadek mróz. Dziadki mrozy. Pan jest idiotą?

ZAPATRZENIEC

Rodzaj Mikołaja… Siwa broda, galoty czerwone… Ten pan zaraz przyjdzie…

Ja też na niego czekam.

KAPISZON

Zamówił pan. Wstyd się przyznać, co?

Pan mi wygląda na takiego… Dzieciak nie może się doczekać Gwiazdki.

Zgadłem. Zgadłem. Świdruję na wylot. Nazywają mnie Snajper.

Mam w oczach rewolwer.

ZAPATRZENIEC

Myślałem, że Kapiszon, a nie Snajper. Hobby: kamizelki kuloodporne. Dlaczego pan je wyrzucił? Prosto do kontenera, bez zabezpieczenia, na przemiał. Nie lepiej byłoby w worek foliowy i obok.

KAPISZON

Wie pan, co się wkłada w worek foliowy?

ZAPATRZENIEC

Nie. To znaczy wiem: wszystko.

KAPISZON

No właśnie: wszystko. Założenie worka foliowego na głowę trwa krócej niż nałożenie opaski na oczy.

Pan ma dziwne oczy. Mogę zrobić zdjęcie?

Takie same oczy.

ZAPATRZENIEC

Ja się nie fotografuję.

KAPISZON

Prawe zielone… takie szare… … Trzeba umieć wejrzeć. Mam oko na oko. Ja ciągle jeszcze mam oko, a oczy mojego wojaka zmieniały się z porami roku. Z szarości w błękit. Takie cuda. Niebieskie na lato. Sztuczki.

ZAPATRZENIEC

A jakie oczy miał wtedy w piwnicy… Wtedy, jak go znaleźliście…Ostatnim razem.

Niech pan odpowie… Piwnica… W kamienicy obok… Na sąsiedniej ulicy… No… Był marzec, uciekł wam kot… pan poszedł go szukać… Pana mały chłopczyk… Pana…

KAPISZON

Mój mały chłopczyk

Wyglądał tak staro…

Takie stare ręce

Mój mały wojak

Żylaste ręce

starucha

Cały w strupach

Mój mały

Tak na mnie patrzył

Zamknąłem oczy

Nie patrzeć

Nie widzieć

Mój żołnierzyk

I tak się pochyliłem…objąłem …

Mówię: Synku, jesteś piękny, trwaj tak wiecznie…Trwaj!

ZAPATRZENIEC

Wszystko zamarło. Doskonale. Jak na fotografii.

26

ZAPATRZENIEC

Spał pan?

SZEWC

Twardo

ZAPATRZENIEC

Na betonie

SZEWC

Zdrowo. I co znowu przepytywanie? Co tam ludzie wyrzucają? Spamiętać nie idzie.

ZAPATRZENIEC

Jakiś detal.

SZEWC

Pamięć dziurawa i tyle

ZAPATRZENIEC

Może jednak…Garść wspomnień

SZEWC

Pan mnie zapisuje?

ZAPATRZENIEC

Nagrywam, ale jak nie można

SZEWC

Można. Ale nic i tak nie zostanie.

Nie ma takiego wynalazku, co by na śmietniku

nie wykitował. Śmieszy? Śmieszy.

ZAPATRZENIEC

Wcale nie, tylko tak.

SZEWC

Mogę nie mówić, dla mnie to…

ZAPATRZENIEC

Po prostu się cieszę, że pan się wreszcie odezwał. Po tylu miesiącach

wspólnego wędrowania.

SZEWC

Śledzenia

Taki uśmiechnięty… Mam ochotę pana chlasnąć. Uśmiechnięty.

ZAPATRZENIEC

Skądże. Niezawiniony grymas. Zapewniam.

SZEWC

Grymas. Wstrętne grymasisko udawanej serdeczności.

Jak ta w stacji krwi, że jestem za stary, żeby oddać.

I grymasisko wali. Na całej gębie.

ZAPATRZENIEC

Przykro mi. Po prostu chyba milej z uśmiechem. Zamierzona naiwność.

SZEWC

Nie chcę, żeby pan się uśmiechał.

Nie zamierzam do pana odśmiechnąć.

ZAPATRZENIEC

Ale ja naprawdę mam taką twarz

SZEWC

Pan się nie uśmiecha. Wiem. Tylko tak się pan umie ustawić

Skubany, że ten promień światła co przez świat, zawsze przez pana gębę przechodzi.

ZAPATRZENIEC

Teraz to się uśmiecham. Naprawdę.

SZEWC

Mam sobie przypomnieć. Łatwa sztuczka, bo się nie zapomniało

z tego się nie da resztek zrobić

zakopać

samo się przed oczy pcha

I co to da? Co?

ZAPATRZENIEC

Tylko proszę o precyzję.

SZEWC

Ględzenie. Zeszytów za mało. Ksiąg nie starczy.

Czego pan właściwie chce?

ZAPATRZENIEC

Mamy tylko ogólną wiedzę, że z powodu braku opakowań na rynku na pewno musiała być przewaga odpadków mokrych nad suchymi.

SZEWC

Zgadza się.

Mokro było. Cała wieś….rodziny z górek, jak ta woda odpuściła… wszyscy letnicy się zbiegli

A zięć tylko pstrykał i pstrykał.

wszyscy się zbiegli

po tej stronie od spuszczonej wody

miejscowi, letnicy, wszyscy

Woda kości wymyła

Mówili, że to koci cmentarz. Kociej mamki poletko. Mówili… nikt nie wierzył… i nagle ruszyliśmy, jak jeden mąż, jak na komendę… po kolana w mule. Dalej wybierać te małe czaszki….zbierać….dalejże je na górkę… na suche. Główki małe… takie piłeczki… prosto w ziemi pochowane, zagrzebane, nie pochowane… Bez jednej deski… bez byle jakiego pudła za trumnę… nie… prosto w ziemi…przed okiem ukryte…

Ale się nie dało.

Nie dało się po bożemu pochować… na górkach… za kościołem, bo zaraz znowu wodę wypuścili… żeby zakryć to, co się odkryło. Wszystko poszło. Wymyło i zmyło.

Raz dwa z tej paćki rwąca rzeka…. w niej ci, co nie zdążyli.

Taka siła od zapory poszła. Ni jak wyjść, czego się czepić. Z nurtem poszli.

I jeszcze ktoś w garniturze przyjechał gadał, że to kocie główki… Nie wiedział, a gadał

Ale my swoje…nasze oczy to widziały… nasze oczy.

Zięć chciał w tej swojej gazecie, ale tylko fotkę sztucznego bajora dali…obok dom kultury… beton do samego nieba.

Mój wnuk też się uwijał

Mały do komunii miał iść, ale już jak mężczyzna. Sam jeden cały rządek poukładał

Tyle tych główek na słońcu. Jedna przy drugiej. Jedna przy drugiej.

A jak woda poszła…mułu się opił… szlamu… krew z rzygami schodziła.

No co?

ZAPATRZENIEC

Normalnie patrzę. Normalnie.

SZEWC

Nie ma go, czy jest?

Jest.

Jest, tak?

ZAPATRZENIEC

Ale co: jest?

SZEWC

Jest!

ZAPATRZENIEC

Nie wiem, pan ode mnie…

SZEWC

Gadaj!

Jest czy nie?! Bo ja sam już nie wiem… Jest?

Co?

Jest!

ZAPATRZENIEC

Co pan. Proszę puścić.

SZEWC

List przysłał, ale ona żadnej radości… z tego… żadnej.

ZAPATRZENIEC

Proszę mnie…

SZEWC

Podprowadź mnie. Do niego. Prosto do niego. No? Dasz radę, co?

ZAPATRZENIEC

Niech… pan mnie…. puści

SZEWC

Znajdziesz?

ZAPATRZENIEC

Tak nie będziemy rozmawiać.

SZEWC

A niby co?

ZAPATRZENIEC

Puść!

SZEWC

A idź, idź. Wynocha!

27

BURBONICA

Chodź do mnie

Usta

Nos

Usta

Oczy

Usta

KAPISZON

Z kamienia. Wszystko, co dotkniesz z kamienia.

BURBONICA

Ojciec mojego Burbona… mojego infanta.

KAPISZON

On krzyczał: Jestem Burbon. A ty nic. Śmiałaś się.

BURBONICA

Był zabawny.

KAPISZON

Smutny. Pamiętam, smutny.

BURBONICA

Zabawny, jak dziecko

KAPISZON

Popisywał się

BURBONICA

Z dwoma ząbkami

Infant Szczerbaty

KAPISZON

Małpka na sznurku. Popisuje się. Pogłaszcz mnie, przytul, daj cukierka.

No, powiedz coś. Powiedz. Nie był winny, że się drugi urodził.

BURBONICA

Tamten się nie urodził

KAPISZON

Bohaterka narodowa. Eksponat. Mały powstaniec zaszlachtowany w mięsnym.

A jak było? Gdzie go… Konował z drucikiem. Matka ci znalazła doktorka.

Tam go w kosz.

BURBONICA

Nie mów.

KAPISZON

Po tym trzeba leżeć, a nie na drugi dzień za ladę

BURBONICA

To był skrzep. Skrzep

Zostaw.

Puść.

Moje małe

Synek

Zostaw

Córka

Moje

KAPISZON

A moje? Masz kaszanę, nie gębę. Kaszanę. A moje? Słyszysz? Co? Nie masz nic na wymianę. Nic. Daj mi ten list. List. Gdzie go masz? List.

BURBONICA

Zjadłam.

KAPISZON

Co?

BURBONICA

Zjadłam.

KAPISZON

Słuchaj…

BURBONICA

Zostaw. Puść. Strułam się.

28

BURBONICA

Ładne buty. Mojemu ojcu by się podobały.

ZAPATRZENIEC

Dobre na długą drogę.

BURBONICA

Na długie lata. Rok temu znaleziono tu ciało chłopca. W drogim garniturze. Białej czystej koszuli. Z plastikowym workiem na głowie. Buty stały obok… pełno petów, najbardziej pamiętam pety… wszędzie świeże pety… Musiał wypalić ze trzy paczki.

ZAPATRZENIEC

To był ktoś z pani rodziny?

BURBONICA

Nie, nikt. Kolejny nikt. Przyprowadzili mnie na rozpoznanie.

ZAPATRZENIEC

Dobrze się skończyło.

BURBONICA

Ciągle ta ulga bez ulgi. Ale jego wahanie... było w tych petach… Zastanawiał się. Namyślał… czy to zrobić? Sam sobie.… Mój ojciec mówi, że jakby ten chłopiec nie zdjął butów, wszystko byłoby inaczej. Buty są jak korzenie. A drogie buty, to już w ogóle… Ale mój ojciec jest stary i nie wie, że nikt już teraz nie robi się takich butów.

ZAPATRZENIEC

Kiedy umieramy nie ma wszystkiego co nasze. Czasami jest odwrotnie. Żyjemy. Choć już bez świata.

BURBONICA

I po co komu ta moja żałoba, nie żałoba?

ZAPATRZENIEC

Podobno, żałoba to ścieżka.

BURBONICA

Ścieżka. Do czego? Ścieżka.

ZAPATRZENIEC

Może do przyszłości.

BURBONICA

Nie.. nie, zawsze w odwrotnym kierunku.

ZAPATRZENIEC

Nie ma pani dużo rzeczy.

BURBONICA

Starczy mi pamięci.

29

BURBONICA

jedna kula

padł ten chłopiec

syfon w twarz

sukienka kloszowa

ciążowa

ciepło

półbuty skórkowe

nogi puchną

ciepło po łydkach

mokro w palcach

półbuty na koturnie

MEMORIAS

niech pani nie krzyczy

nie krzyczy

cicho

Widzi mnie pani

uciekać

ze szpitala

gdzie

uciekać

Precz

cały szpital leżących

Nazwozili robotników

karetkami taksówkami

czym kto mógł

ze mnie

nic już

wszystko

wyciekło

wstać nie

uciec

ciężka

sobie

jęczą umierają płaczą

nazwozili

karetkami taksówkami

tyle nazwozili

czym kto

leżeć nie mogłam

obok nieżywych

nie, nieżywych

wchodzi rozpacz

wchodzi nic

wchodzi rozpacz

śpiących

jęczących

w kombinezonach

od pracy

wszystko

młode

sine zbite

bez nóg rąk

ręka na władzę

władza rękę odrąbała

jak maszyna

maszyna

maszyna gilotyna

maszyna gilotyna

maszyna gilotyna

na czworakach

potem po ścianie

do góry

się czołgam

przez piętro

nikt się nie pyta

biegają

ślizgają

ślizgam się

tyle tego

jakby cała armia

śniegu i błota naniosła

tyle że czerwiec

patrzę na dół

na stopy

błoto

nie, nie błoto, nie błoto

krew i to, co z nas

wypływa

wypływa

wypływa

BURBONICA

Niepodobny do nikogo

Niepodobny do

Niepodobny

MEMORIAS

smaczków bez liku, pierniku

jedwabna chusteczka

babeczka

Nikt nie rozpoznaje

BURBONICA

Mojego dziecka

nie ma w kostnicy

Nikt mnie nie rozpoznaje

Nie rozpoznaję się.

Ja je odsunęłam

Usunęłam odsunęłam

MEMORIAS

Maszyna gilotyna

Maszyna gilotyna

Utopkiem postraszę

Blaszane trumny od słońca

Jak puchy zgniłego mięsa

Nie jestem cierpliwokopytna.

Nie, nie jestem cierpliwokopytna.

BURBONICA

Boże,

Czemu Mnie nie opuszczasz

Czemu zaparłam się dziecka

Byłeś obok

Patrzyłeś

Wiesz, że się modlę

Chociaż się nie modlę

30

BURBONICA

Zaraz przyjdą.

MIGI

Naród.

BURBONICA

Wczoraj, dziewczynka znalazła dżdżownicę. I pochowała.

MIGI

Dorośnie. Naród gastronomicznych zabójców. Dorośnie.

BURBONICA

Nie każdy dorasta.

Matka rozmawiała przez komórkę… mała wygrzebała dołek.

Pocałowała przed złożeniem.

MIGI

I pewnie zaraz poleciała karmić.

BURBONICA

A nasze krokodyle…

MIGI

Monety na szczęście wrzucane do basenu….

BURBONICA

Dzień w dzień dawka metali ciężkich….

MIGI

Biedne krokodyle

BURBONICA

Biedne.

Idziemy?

BURBONICA

Idziemy… Ale to miasto dzisiaj huczy, słyszy pani?

BURBONICA

Idziemy.

koniec